sobota, 4 lutego 2012

"Gospodarka niskowęglowa – pomysł na kryzys"


Ostatniego dnia stycznia, bardzo mroźnego ale i równie słonecznego odbyła się konferencja w murach Szkoły Głównej Handlowej we współpracy Koalicji Klimatycznej, Instytutu Badań Strukturalnych oraz CEE bankwatch network pod atrakcyjnie brzmiącym tytułem "Gospodarka niskowęglowa – pomysł na kryzys" Ponieważ ten model gospodarki może być zrealizowany tylko przy odpowiednim rozwoju odnawialnych źródeł energii postanowiłem sprawdzić jak wygląda stan debaty eksperckiej w tym obszarze. W programie Konferencji tak można było przeczytać o jej celach: "(...) powiązanie debaty publicznej dotyczącej kryzysu finansowego z dyskusją na temat gospodarki niskowęglowej – wskazanie możliwości połączenia walki z kryzysem i działań na rzecz ochrony klimatu związku redukcji emisji z poprawą efektywności, innowacyjności oraz konkurencyjności gospodarki.
Krótka, zwięzła i ciekawa była mowa otwierająca profesora Witolda Orłowskiego podkreślająca fakt, że rysując wybór między gospodarką zieloną, innowacyjną a brudną, węglową to jest on oczywisty a istota problemu dotyczy nie tego czy ale jak dojdziemy do zielonej gospodarki godząc rożne racje. Na początek więc profesor sformułował bezpieczną, nie wywołującą kontrowersji tezę zaraz potem wypowiedział zdanie, które takowe mogło wywołać ponieważ krytycznie odnosiło się do dogmatu panującego w UE, dotyczącego globalnego ocieplenia "Model matematyczny, że klimat się ociepla funkcjonuje na papierze" (a jak wiemy jest on cierpliwy i zniesie wszystko). Jednakże w dalszej konferencji nie podniesiono debaty na temat czy mamy do czynienia ze zmianami klimatycznymi i jaka jest tutaj rola człowieka.
Ten spór wywołujący często burzliwe, emocjonalne dyskusje jest tematem na oddzielny wpis na który przyjdzie czas. W tym miejscu moja skromna osoba zgadza się z panem Orłowskim, że niezależnie od tego czy wpływamy na klimat musimy iść w kierunku zielonej gospodarki. Więcej wątpliwości wywołało stwierdzenie, że dochodzenie do tego celu to proces bardzo kosztowny i trudny do przeprowadzenia. Co do tego swoją uwagę złosił dr. Maciej Bukowski będąc zdania, że ilość śródków finansowych na ten cel jest wystarczająca.

W pierwszej sesji postawiono pytanie o siłę napędową budowania konkurencyjnej gospodarki w perspektywie roku 2030. W udzieleniu odpowiedzi pomóc miała strategia bezpieczeństwa energetycznego i środowiska zawarta w szerszym programie "Polska 2030. Trzecia fala nowoczesności. Długookresowa Strategia Rozwoju Kraju" Jak zaznaczył prezentujący zapisy Aleksander Szpor z Zespołu Doradców Strategicznych przy rządzie strategia odnosi się do modelu "fal modernizacji" Alvina Tofflera adaptowanego do polskich warunków. W naszym przypadku 1. fala industrializacji działa się w latach 1945-1989 mając ograniczony zakres w stosunku do reszty świata. 2. fala to transformacja w stronę modelu postindustrialnego cechowała się boomem przedsiębiorczości i edukacji z lat 1989-2010. Obecnie znajdujemy się w okresie 3. fali wyzwań fazy postindustrialnej cechującej się konkurencją opartą o wiedzę i innowacyjność. Cała strategia wydziela 25 obszarów działań realizowanych za pomocą projektów. Obszar bezpieczeństwo energetyczne ma być realizowane przez takie projekty jak modernizacja sieci elektroenergetycznych z uwzględnieniem energetyki rozproszonej (na co osobiście bardzo liczę i biję brawo za umieszczenie tego zapisu).
Niestety obok zapisu który mnie cieszy znajduje się ten o realizacji programu energetyki jądrowej mającej zapewnić 16% udziału w bilansie elektroenergetycznym (do czego mam nadzieję nie dojdzie). W obszarze środowisko oprócz hasłowej adaptacji do zmian klimatu zapisano projekt tworzenia systemu zachęt do rozwoju zielonej gospodarki poprzez stworzenie systemu zachęt do rozwoju zielonej gospodarki poprzez wsparcie ośrodków badawczych i przedsiębiorstw. Moja wielka nadzieja, że nie pozostanie to pustym zapisem strategii i faktycznie rozwiną się polskie zielone technologie. Ogólny cel wyznaczany przez strategię w obszarach energia i środowisko to zapewnienie optymalnej ilości energii po możliwie niskich cenach przy zmniejszaniu presji na środowisko. Pozostaje poczekać jak ostatecznie będą brzmieć zapisy strategii po fazie konsultacji międzyresortowych i społecznych.

Warta uwagi była także prezentacja wspomnianego już Macieja Bukowskiego z Instytutu Badań Strukturalnych ukazująca raport "Niskoemisyjne dylematy. Jak ograniczyć emisje gazów cieplarnianych i co to oznacza dla polskiej gospodarki" Celem opracowania przygotowanego na zlecenie Polskiego Klubu Ekologicznego Okręg Mazowiecki i WWF Polska jest oszacowanie ekonomicznych skutków redukcji emisji gazów cieplarnianych w Polsce z 397 MtCO2e w 2008 do poziomu 210 MtCO2e w 2030r. przez rozwój odnawialnych źródeł energii. Raport wykazuje, że wśród miksów opartych opartych na OZE, nie zawierających energetyki jądrowej optymalny jest wariant bazujący na lądowych farmach wiatrowych oraz elektrowniach biomasa + CCS. Osobiście uważam technologię CCS mającego składować CO2 pod powierzchnią ziemi za zbędną ponieważ w rzeczywistości służy do podtrzymania skoncentrowanej wielkiej energetyki węglowej wykorzystując mechanizm ograniczania emisji gazów cieplarnianych (to też temat wart osobnego wpisu)
W sektorach przemysł, usługi, rolnictwo oraz budownictwo ograniczenie emisji ma nastąpić przez racjonalne wykorzystywanie zasobów i efektywność energetyczną. Jako kluczowe obszary wymieniono tutaj termomodernizację i energooszczędne budownictwo. Bardzo słusznie i trafnie ponieważ aby móc zaspokoić potrzeby energetyczne z OZE trzeba w pierwszej kolejności rzeczone zapotrzebowanie zmniejszyć. W kolejnym decydującym obszarze czyli w transporcie mówi się o kontroli wzrostu emisji, ponieważ nasze bogacące się społeczeństwo stać na coraz większą ilość pojazdów oraz częstsze podróżowanie i potencjał wzrostu emisji jest duży.
Osobiście widzę w tym punkcie niedopatrzenie raportu nie ujmującego wprost mobilności elektrycznej. Z drugiej strony autorzy raportu bardzo słusznie zwracają uwagę że oprócz zmian technologicznych ważne są czynniki behawioralne czyli krótko mówiąc odpowiednia świadomość ekologiczna która przy relatywnie niskich nakładach może przynieść znaczne efekty.

Podsumowując prelegent podkreślił konieczność szerokiego miksu działań w tym podatek węglowy, który w zasadzie już funkcjonuje w postaci akcyzy od paliw i jest rodzajem podatku surowcowego. W ocenie raportu realizacja ambitnej redukcji emisji do 2030 jest możliwa i wymaga dodatkowych inwestycji 1,5% PKB rocznie. Doktor Bukowski wspomniał także o efekcie zewnętrznym jaki przyniesie redukcja emisji gazów cieplarnianych w postaci zdrowszego i dłużej żyjącego społeczeństwa. Wystąpienie zakończył wniosek, że "mądrze przeprowadzona niskoemisyjna transformacja będzie impulsem rozwojowymi dla Polski. Nic dodać, nic ująć.

W ostatniej prezentacji tej części Jan Nill z Dyrekcji Generalnej ds. Działań w Dziedzinie Klimatu Komisji Europejskiej zaprezentował najnowszy raport dotyczący nowego celu 30% redukcji emisji do 2030 co ma przyczynić się ochrony klimatu ale także zwiększyć bezpieczeństwo energetyczne, zmniejszyć zanieczyszczenie powietrza i zwiększyć zdrowotność społeczeństwa.

Pierwszą sesję zakończyła debata w której Zbigniew Kamieński (człowiek bardzo zasłużony dla rozwoju sektora OZE w Polsce ) podkreślił ważność racjonalnego postępowania w zakresie gospodarki niskowęglowej, przywołał przykłady nieracjonalnego wykorzystania zasobów w projektach w swej istocie niezgodnych z ideą energetyki rozproszonej jak import drewna z Kanady do Europy w celach energetycznych czy budowa elektrowni solarnej na Saharze produkującej energię dla Europy.

Przedstawiciel duńskiej ambasady Erik Brøgger Rasmussen mógł pochwalić się faktem, że jego kraj od dawna idzie w kierunki green economy, co jest wynikiem trwałego konsensusu niezależnego od zmian przy sterach władzy. Pan Rasumussen nie ominął także okazji aby przypomnieć, że Dania jest największym producentem wiatraków i jako kraj sprawujący przewodnictwo w UE będzie dążyć do realizacji ambitnych celów w polityce klimatycznej, takż dla ochrony zdrowia. W tym momencie odwołał się do aktualnej sytuacji w Polsce kiedy w czsie dużych mrozów ponad -20oC kominy pracują ze wzmożoną siłą.

Następnie dr. Grażyna Wojtkowska-Łodej przypomniała cele i zasady polityki energetyczno-klimatycznej Unii Europejskiej. Po 1. ma zapewnić bezpieczeństwo dostaw po 2. zapewnić konkurencyjność cen przez działanie sił rynkowych oraz po 3. powinna być prowadzona zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju.

Jako ostatni w tej części głos zabrał Kuba Godlewski z CEE Bankwatch Network, który stwierdził, że w całej debacie o reformach w gospodarce tej na konferencji oraz prowadzonej codziennie brak jest odniesienia w stosunku do przeciętnego obywatela. Nie mają do końca racji ponieważ wspomniano o korzyściach dla "szaraka Polaka" mówił choćby dr. Maciej Bukowski. Rozumiem jednak, że pan Godlewski miał na myśli brak uwzględnienia pomysłów i inicjatyw obywatelskich przez sektor publiczny z którym to zdaniem jak najbardziej się zgadzam.

Druga sesja miała odpowiedzieć na pytanie z jakich źródeł i w jaki sposób finansowane będzie przejście do gospodarki niskowęglowej w czasach kryzysu i po nim. W swoim wystąpieniu Grzegorz Peszko z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju omówił finansowanie efektywności energetycznej i OZE. Starszy ekonomista EBOR zwrócił uwagę, że system zielonych certyfikatów wbrew temu co pisze literatura dobrze sprawdza się w finansowaniu farm wiatrowych w Polsce. Pan Peszko podkreślił fakt, że pieniądze publiczne są kroplą w morzu potrzeb i mogą wzbudzić oczekiwania i popsuć rynek. Dodatkowo brak w tych działaniach koordynacji międzyresortowych o czym świadczy przygotowanie przez ministerstwa środowiska i gospodarki konkurencyjnych programów dotacji. Doprowadza to do sytuacji w której podmioty zamiast korzystać z pieniędzy aktualnie dostępnych ustawiają się w kolejkę po większe obiecane ale niepewne środki. Grzegorz Peszko podkreślił obecny kierunek rozwoju innowacyjnych instrumentów finansowych bardziej angażujący finanse prywatne.

W debacie o źródłach finansowania prof. Leokadia Oręziak odwołała się do sytuacji naszych finansów publicznych przywołując dramatyczne dane które jakoś dziwnie są pomijane w mediach. Okazuje się, że w 2011 dług publiczny wyniósł 800 mld zł i wzrósł o 12% o czym się dużo nie mówi, chwaląc się wzrostem gospodarczym wynoszącym 4,2%. Przy czym w 2012 rząd musi pożyczyć 170 mld w celu sfinansowania długu i dziury budżetowej. Pani profesor zwróciła także uwagę na straty związane z funkcjonowaniem systemu OFE i pokreśliła fakt, że jesteśmy kolejnym w kolejce krajem, który może znaleźć się na skraju bankructwa. Wystąpienie pani profesor pokazało trudność sytuacji w jakiej znajduje się Polska i było utrzymane w złowieszczym tonie niemniej jednak trudno odmówić rzetelnego opisu stanu naszych finansów. Pani Oręziak powiedziała ważną rzecz twierdząc, że powinniśmy w Polsce mądrze adaptować do naszych warunków i możliwości pomysły sprzedawane nam z zewnątrz na papierze jako fantastyczne jak to było w przypadku systemu emerytalnego.

Kolejny głos należał do przedstawiciela gospodarki a był nim Henryk Kwapisz z Grupy Saint-Gobain. Wystąpienie zaczął od uwagi, że przemysł chce być wysłuchany przez rząd i ma swoje pomysły choć jest postrzegany jako ten, który patrzy tylko i wyłącznie na aktualne zyski i chce się "nachapać". Menadżer d/s kontaktów z administracją państwową i organizacjami branżowymi zauważył także fakt, że wszelkie strategie są bo być muszą ale tak na prawdę nie są one realizowane ze względu na krótkowzroczne działania kolejnych rządów. W ocenie pana Kwapisza o wiele łatwiej rozmawia się z organizacjami pozarządowymi niż z rządem.

Marcin Jamiłkowski z NFOŚiGW nakreślił charakter kierunków działania podejmowanych przez największą instytucję finansową w branży ochrony środowiska w Polsce z budżetem 7 mld zł rocznie. Fundusz odchodzi od finansowania głównie wielkich projektów i skupia się bardzie na mniejszych inwestycjach finansowanych bardziej w postaci pożyczek, próbuje szukać także nowych mechanizmów nie tylko replikować przychodzące z zachodu.

Ostatni głos w debacie należał do Adama de Sola Pool z Environmental Investment Partners III, który ocenił system wsparcia energetyki odnawialnej poprzez zielone certyfikaty jako lepszy ze względu na swoją elastyczność niż mechanizm stałej taryfy tzw. "feed in" Pan Adam poinformował także o spotkaniu z przedstawicielami polskiego wojska, tego samego dnia, którzy są także zainteresowani inteligentnymi sieciami i zróżnicowaniem źródeł energii co jest bezpieczniejsze także z militarnego punktu widzenia.

Konferencja odbyła się na poziomie ogólnym miała bardziej charakter przeglądu sytuacji niż propagowania nowych, konkretnych projektów. W trakcie swobodnych dyskusji wśród obecnych na konferencji często słychać było opinię o deficycie konkretnych działań i utrzymywaniu się tego samego stanu od dłuższego czasu. Bez aktywnego oddolnego działania osób zaangażowanych mniej lub bardziej w rozwój energetyki rozproszonej nie ruszymy do przodu. Ważne żeby proces parafrazując słowa Waldemara Pawlaka nie tylko trwał bo"trwa mać" ale i faktycznie postępował.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz