poniedziałek, 23 lipca 2012

Smak słońca


Słońce oddziałuje na nas w różny sposób nad czym się na co dzień nie zastanawiamy.  Najprzyjemniejszym z nich do niedawna wydawało mi się odczuwanie ciepłego dotyku słońca czy też oglądania jego efektu w postaci pięknej opalenizny. Od kiedy poznałem temat słonecznego gotowania wiem, że równie przyjemny i zdrowy jest jego smak.

W opisanych w poprzednim wpisie kuchenkach i piekarnikach przyrządza się różne dania od najprostszego gotowania jajek po wymagające trochę więcej pracy ciasta.

W piekarniku typu pudełkowego można dogotowywać ryż, warzywa, kartofle, drób, pieczenie, ryby ale także ciastka, ciasta oraz chleb. Kuchenka paraboliczna osiągająca temperatury powyżej 180 oC pozwoli smażyć cebulę, mięso, naleśniki, ugotować makaron.

To proste

Nie ma prostszego sposobu gotowania niż za pomocą pudełkowego piekarnika solarnego w którym nic nie może się nie udać. Po przygotowaniu i przyprawieniu potrawy zamykamy ją w piekarniku wystawionym na słońce i czekamy aż wykona ono swoją pracę. Potrawy wymagające duszenia w wodzie należy przygotować w czarnym naczyniu i przykryć aby nie zaparować szyb. Kąt nachylenia reflektora powinien być taki aby kierować jak najwięcej promieni do wewnątrz. Po 2 do 3 godzinach danie jest gotowe, nie trzeba nic mieszać czy pilnować.

To łatwe

W piecyku mojego wykonania udaje się osiągać temperaturę w wysokości 110 oC co pozwala ugotować jajka, podpiec kiełbasę i zapiekanki. 

 Piekarnik z kiełbaskami wystawiony na słońce (nieopodal jabłoni)


 Reflektor podparty jest kijkiem i przytrzymywany przez sznurek z napinaczem by nie ruszał do wiatr


 Piekarnik osiągnął temperaturę 110 stopni


 Po godzinie kiełbaski gotowe

 Tyle samo czasu potrzeba zapiekankę


 Efekt rumiana, chrupiąca zapiekanka 


To bardzo smaczne

Pierwszym przyrządzonym moim piecyku daniem, które wymagało nieco większego wysiłku przy przygotowaniu było brazylijskie ciasto kokosowe. Przepis na to nieskomplikowane jedzenie przedstawia się następująco.

250g margaryny, 250g cukru, 250g wiórek kokosowych, 6 jajek, ½ cytryny, szczypta soli, łyżeczka proszku do pieczenia, 50g mielonych migdałów
Po wymieszaniu margaryny, cukru cytryny, soli i jajek razem z migdałami, kokosem i proszkiem do pieczenia wylewamy masę do formy. Wstawiamy na 2 godziny do piekarnika.

Brazylijskie ciasto kokosowe czeka w piekarniku


 
Po godzinie zaczyna się rumienić

Po dwóch godzinach jest gotowe i smakuje słońcem


Gotowanie w piecyku solarnym daje dużą satysfakcję ponieważ dzięki takiemu prostemu urządzeniu oszczędzamy gaz, prąd, węgiel. Jednocześnie robimy coś dla siebie bo dbamy o zdrowie spożywając smaczne wartościowe  potrawy pełne życiodajnej energii słońca przygotowane przez słońce. Co prawda w warunkach europejskich gdzie na gotowanie zużywa się nieznaczną część energii oszczędności nie będą oszałamiające, jednak liczy się każda kilowatogodzina. Natomiast dla gospodarstwa domowego w Afryce gdzie gotowanie ma znaczny udział w zużyciu energii gotowanie słoneczne przynosi znaczne odciążenie w wydatkach.

poniedziałek, 16 lipca 2012

Piekarnik i kuchenka zasilane słońcem


Tak się składa, że promieniowanie słoneczne o wiele łatwiej można wykorzystać do wytwarzania ciepła niż prądu co w praktyce jest możliwe dzięki przemysłowo wytwarzanym modułom fotowoltaicznym.  Aby uzyskać ciepło i je nie stracić należy zachować kilka prostych zasad

  • - promienie słoneczne trafiające na czarną powierzchnię podgrzewają ją jak dzieje się to z czarnymi ubraniami lub ciemnymi samochodami 
  • - za pomocą lupy można skupić promienie słoneczne uzyskując temperaturę kilkuset stopni
  • - dzięki lusterku można dowolnie przekierowywać promienie i za pomocą kilku lusterek można tak jak przy lupie skupić je w jednym punkcie.
  • - ciepło słoneczne można gromadzić i podtrzymywać przy użyciu materiałów izolacyjnych jak np. wełna.   
  • - szyby przepuszczają słońce i jednocześnie zapobiegają szybkiej ucieczce ciepła choć oczywiście słabiej niż materiały izolacyjne, podwójne oszklenie daje lepszy efekt
  • - promieniowanie słońca przetwarzane są w ciepło gdy po przejściu przez szybę trafi na ciemną powierzchnię. Przy szczelnej konstrukcji i dobrej izolacji wewnątrz piecyka temperatura może dojść do 180 oC

Zasadniczo można wyróżnić dwa typy konstrukcji urządzeń pozwalających uzyskać ciepło z promieniowania słońca: piekarnik solarny wykorzystujący efekt cieplarniany oraz kuchenka paraboliczna działająca na zasadzie koncentracji promieni słonecznych. Oba urządzenia różnią się wykorzystaniem promieniowania bezpośredniego i rozproszonego. Piekarnik wykorzystuje oba rodzaje promieniowania dlatego też wystarczy nakierować na południe i dobrze działa w dni kiedy słońce  co jakiś czas wygląda i chowa się za chmury  natomiast kuchenka działa dzięki promieniowaniu bezpośredniemu w związku z czym co raz na pół godziny należy nastawiać ją za poruszającym się słońcem. 

Piekarnik solarny to izolowana skrzynka z czarnymi ścianami wewnątrz przykryta od góry podwójną szybą. Krótkie fale promieniowania słonecznego są przetwarzane przez ciemną powierzchnię w długofalowe promieniowanie cieple. Formy do pieczenia i garnki mają czarną powierzchnią tak aby absorbować promieniowanie. Ponieważ powstałe wewnątrz długofalowe promieniowanie cieplne jest zatrzymywane przez podwójne okno oraz izolowane ścianki wewnątrz dochodzi do wzrostu temperatury. Producenci piekarników typlu pudełkowego jak Sun Oven  czy LAZOLA podają 160 oC  jako maksymalną temperaturę jaka może w nich powstać. Piecyk solarny można skonstruować samemu z ogólnie dostępnych materiałów. Najprostsze eksperymentalne piekarniki powstają nawet z kartonów po pizzy czy pudełek po butach budowane przez uczniów np. na lekcjach techniki w celu przybliżenia zasady działania.

Do zbudowania profesjonalnych, dobrze działających piecyków potrzebne są: szyby, drewniane listwy, drewniane płyty klejone, wkręty, gwoździe, klej do drewna, wełna do izolacji, zużyte płyty aluminiowe z druku offsetowego (dostępne w większych drukarniach), czarna farba żaroodporna.
Poniżej zdjęcia obrazujące powstawanie piecyka własnej roboty. Jest to piecyk pudełkowy typu ULOG rozwinięty przez Urlicha Oehlera około 1985 w Bazylei wielokrotnie kopiowany i modyfikowany, ze względu na łatwą dostępność do materiałów konstrukcyjnych oraz instrukcji montażu  najbardziej rozpowszechniony w Europie.

 Do budowy piekarnika wykorzystano sklejane płyty drewniane będące odpadem z remontu mieszkania

Po wycięciu ścian i zbiciu ramy otrzymujemy szkielet piekarnika

Boczne ściany są nachylone pod kątem 30 stopni

Widok pudełka od dołu

Największą trudność sprawia przygotowanie ram okiennych

Prawie gotowe okno przed założeniem ostatniej ramy

Okno razem z przymocowanym do niego na zawiasach reflektorem

Złączone dwie płyty z druku offsetowego (50x70cm) z odrysowanymi wzorem niecki do wycięcia

Płyta offsetowa daje się łatwo ciąć  






Również zaginanie krawędzi i składanie niecki w całość nie stanowi większego problemu


Gotową nieckę pomalowana farbą żaroodporną


Gotowa niecka mocowana do ramy


Piekarnik prawie gotowy


Pozostaje tylko od spodu włożyć izolację, w tym przypadku są to zwykłe gazety


Szybę z reflektorem trzeba przytwierdzić do zamkniętego od dołu pudełka


Piekarnik solarny gotowy


 
Widok piekarnika od tyłu


Piekarnik otwarty wystawiony w kierunku słońca

Piekarnik  ustawiony na tylnej ściance


Takie ustawienie z kątem nachylenia okna 60 stopni przeznaczone do pieczenia w zimowe, słoneczne dni




Kuchenka paraboliczna składa się z lustrzanej powierzchni tak uformowanej, że odbite promienie skupiają się w jednym punkcie, ogniskowej. W tym miejscu umieszczony czarny garnek zostaje podgrzany przez wielokrotnie skoncentrowane słońce.  Kuchenki paraboliczne występują w różnych odmianach i wielkościach od mini ekspres parzący kawę do wielkich kuchni dla setek ludzi.  Takie kuchenki są dostępne, można je zamówić i złożyć, ich producenci podają maksymalną osiąganą  temperaturę w wysokości 200 oC EG Solar  a nawet 300 oC Solar Papillon. 
Najpowszechniejszym modelem kuchenki parabolicznej produkowanej seryjnie jest SK 14 rozwinięty w Niemczech w latach 80-tych.

Seryjnie produkowana kuchenka paraboliczna

Do zbudowania eksperymentalnych egzemplarzy używa się np. parasole. można także zrobić to samemu z talerza anteny satelitarnej oklejając wewnętrzną stronę połyskową taśmą aluminiową, ewentualnie folią aluminiową do pakowania żywności. 

Przykład innowacyjnego wykorzystania parasola


Poniżej zdjęcia kuchenki zbudowanej w garażu z talerza satelitarnego.   


Antena satelitarna, folia aluminiowa, kilka desek, uchwyt, czarny garnek  kilka godzin i kuchenka gotowa

Widok z tyłu

Kuchenka  wystawiano dokładnie na południe

Promienie słoneczne po odbiciu od talerza skupiają się na spodzie garnka

Zwykły srebrny garnek pomalowany czarnym żaroodpornym lakierem


Na tym zdjęciu widać, że powierzchnia talerza nie jest idealnie gładka mimo to pozwala zagotować wodę



Porównanie kuchenki parabolicznej i piecyka pudełkowego

Każdy rodzaj urządzenia do gotowania ze słońcem ma swoje typowe wady i zalety. Kuchenka solarna ze względu na osiąganie wysokich temperatur doskonale nadaje się do smażenia potraw jak np. naleśniki oraz do gotowania wody. Trzeba natomiast utrzymywać w czystości reflektor i uważać na to by przez przypadek nie oślepiać sąsiadów lub wywołać pożaru. Z kolei piecyk solarny jest prosty w budowie i użytkowaniu. Nic nie może się w nim przypalić tak więc osoba gotująca może zostawić na dłuższy czas i zająć się innymi sprawami. Wadą może być tutaj właśnie wydłużony czas gotowania oraz przygotowania mniejszej ilości posiłku niż w przypadku kuchenki parabolicznej. 

Modele hybrydowe

W praktyce występują połączenia elementów obu urządzeń i tak piecyki wyposażane są w reflektory kierujące jak najwięcej promieni słonecznych do wnętrza a po zamknięciu utrzymują temperaturę oraz kuchenki koncentryczne w których garnek chroniony jest przed wiatrem przez osłony w postaci szyb lub folii

piątek, 29 czerwca 2012

Europejskie Słonecznie Dni i Piknik Naukowy Polskiego Radia


W dniach 1-13 maja 2012 odbyła się druga polska edycja Europejskich Słonecznych Dni, kampanii edukacyjnej i informacyjnej promującej wykorzystanie energii słonecznej jako sposobu na ochronę środowiska. Wydarzenia propagujące energetykę solarną miały miejsce w wielu szkołach, miastach firmach i organizacjach pozarządowych.  Podczas 16. Pikniku Naukowego Polskiego Radia  i Centrum Nauki Kopernik w Warszawie 12. maja którego hasłem przewodnim była energia pokazy solarne miały miejsce na stoisku stowarzyszenia Środowisko dla Środowiska skupiające stypendystów prestiżowego programu Niemieckiej Fundacji Środowisko.

Mimo deszczowej pogody wydarzenie cieszyło się ogromną popularnością. Już na ponad godzinę przed oficjalną godziną otwarcia na miejscu były rodziny z dziećmi. Na stanowisku zaprezentowano zasilany ogniwem domek dla lalek, skrzyżowanie z przejściem dla pieszych oraz piece i kuchenki solarne, zorganizowano warsztat konstruowania kuchenek z kartonów po pizzy. Największe zainteresowanie wśród najmłodszych wzbudził wyścig samochodzików solarnych napędzanych ze względu na pochmurne niebo „sztucznymi słońcami”.    

Oba wydarzenia zarówno słoneczne dni jaki i piknik Polskiego Radia były ogromnym sukcesem i pokazały jak wielkim zainteresowaniem cieszą się tematy naukowe związane z energią. Tego typu wydarzenia powinny mieć miejsce nie tylko w dużych miastach lecz również w mniejszych miejscowościach gdyż potrzeby w zakresie propagowania nowoczesnych technologii pozyskiwania energii są bardzo duże. 











piątek, 25 maja 2012

Dobre i złe strony dotacji do kolektorów.


W połowie 2010 NFOŚiGW uruchomił program dopłat na częściowe spłaty kredytów bankowych przeznaczonych na zakup montaż kolektorów słonecznych. Wówczas wiele osób włącznie z moją osobą było zadowolonych z faktu, że w końcu w Polsce zaczęto myśleć o wsparciu branży nowoczesnych technologii energetyki odnawialnej. Na lata 2010-2014 na ten cel zarezerwowano środki w wysokości 300 mln złotych. Bieżące efekty wdrażania są imponujące. Instytut Energetyki Odnawialnej w 2011 r. rynek kolektorów słonecznych wzrósł o 70% do 248 000 m2. Dane samego NFOŚiGW mówią o 17 700 beneficjentach dopłat w wysokości 116 mln złotych (stan na 14. maj 2012) Poza tym cieszy efekt ekologiczny. Rodzaje zastępowanych nośników energii to węgiel kamienny 52,1%, prąd 21,7%,. gaz ziemny 17%, inne 9,2%. Na pierwszy rzut oka mamy pełny sukces.

Efekt propagandowy

Pierwszy zauważalny rezultat dopłat to znaczący efekt reklamowy ponieważ dzięki rozpowszechnianiu informacji o programie Polacy  zwrócili uwagę na możliwości jakie daje wykorzystanie energii słońca do zaspokajania potrzeb cieplnych własnego gospodarstwa domowego. Przy czym jednocześnie chcę zwrócić uwagę na fakt, że nie spotkałem się jeszcze z osobami które miały by świadomość, że środki finansowe przeznaczone na program dofinansowania nie pochodzą z funduszy unijnych ale ze środków krajowych będących w dyspozycji NFOŚiGW. Wszyscy mówią „Podobno Unia dopłaca” Wygląda na to, że w dobie licznych programów dofinansowań w ramach perspektywy budżetowej 2007-2013 o których tak dużo mówi się mediach  w rozumieniu statystycznego Nowaka każda dotacja pochodzi z Unii. Oczywiście równolegle co poniektóre gminy mają swoje programy dopłat to kolektorów w których wykorzystują pieniądze Unijne.

Szybki biznes

Oprócz firm instalatorskich z branży na programie dotacji a konkretnie na wzroście zainteresowania i popytu na instalacje solarne postanowiły zarobić także inne podmioty. Mnie osobiście znany jest przypadek warszawskiej firmy zajmującej się odpadami, która na początku roku ruszyła z kampanią do mniejszych miast i zawitała także do mojego rodzinnego Łowicza. Firma mająca oczywiście w swej nazwie cząstkę „eko” głosiła możliwość dofinansowania w wysokości 70%. Do 45% oferowanych przez NFOŚiGW dobrodusznie dokładała 25% oczywiście uprzednio o ten poziom zawyżając cenę zestawu solarnego. Przykład konkretnej oferty świadczy o nieprofesjonalnym podejściu do klienta. Dla 3-osobowej rodziny zaproponowano zestaw składający się z 8m2 kolektora próżniowego i zasobnika o pojemności zaledwie 220 litrów więc co najmniej dwukrotnie zbyt małej. Na dodatek firma dysponuje jedną ekipą montażową którą rzuca w różne części kraju a złapani klienci czekają miesiącami na zrealizowanie zamówienia. W przyszłości kolejnym źródłem stresu będzie dla nich oczekiwanie na przyjazd ekipy serwisowej w przypadku awarii czy usterek wywołanych pośpiesznym montażem. Klienci powinni zwracać uwagę aby zestaw solarny z montażem zamawiać w lokalnie działającej firmie instalatorskiej która także pomoże w uzyskaniu dofinansowania z funduszu a ponad to będzie w stanie szybko zareagować w przypadku usterek. Oczywiście nikt nie zabroni sprzedawać i kupować towaru od firm z drugiej części kraju, takie są prawa wolnego rynku, ale zdrowy rozsądek nakazuje robić to zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju równoznaczną w tym przypadku z maksymą „bliższa koszula ciału”


Realna efektywność dotacji

Obecny program NFOŚiGW jako podstawowe kryterium wysokości dopłat przyjął powierzchnię kolektorów. Nie jest to szczęśliwe rozwiązanie ponieważ w tej  formie dopłaty obejmują wszystkie zestawy niezależnie od ich faktycznej efektywności. Nawet te które mimo zamontowania nie spełniają swej funkcji. Znacznie lepszym byłby tu system uwzględniający faktyczną ilość energii uzyskiwanych z powierzchni kolektora i opierający się na dopłacie do każdej kilowatogodziny wyprodukowanego ciepła odczytanej z odpowiedniego licznika ciepła solarnego. Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć liczbę firm nastawionych na krótką działalność i szybki zysk a także zmniejszyć ryzyko psucia opinii o systemach solarnych co może być efektem ubocznym działania firm krzaków, którym nie zależy na zdobywaniu stałych klientów.

Gdzie zrównoważony rozwój?

Szybki wzrost krajowego rynku kolektorów może teraz bardzo cieszyć szczególnie gdy widzi się coraz więcej kolektorów na dachach polskich domów ale doświadczenia innych krajów pokazują że po okresach gwałtownego wzrostu następuje czas spowolnienia które będzie nieuchronne w momencie zakończenia programu dotacji. Ten mechanizm gospodarczy znany jest choćby z sytuacji ekonomicznej w Europie. Jeszcze przed kryzysem w 2007 roku Łotwa i Estonia były podawane za wzór szybo rozwijających się gospodarek ze wzrostem około 10% PKB. Na tym tle Polska wypadała gorzej ale i tak dobrze z wynikiem 6%. Gdy kraje te pogrążyły się w recesji Polsce udało się utrzymać 3% wzrost. To także konkretne doświadczenie rynku solarnego w Hiszpanii czy Niemczech notującego w ostatnich latach 30% regres. Rynkowi kolektorów w Polsce przydałby się bardzie stabilny i długookresowy wzrost zgodny z zasadą zrównoważonego a nie nagłe rozgrzanie rynku i gwałtowne jego schłodzenie. Na końcową ocenę skutków programu dofinansowania dla polskiego rynku kolektorów przyjdzie jeszcze poczekać ale już teraz z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że długofalowo nie będą one tak dobre jak wydaje się to obecnie.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Godzina dla Ziemi, rok zrównoważonej energii oraz nadchodząca era słońca


Od 2007 rozwija się nowa świecka tradycja pod szumnym, dumnym szyldem godzina dla Ziemi. W ostatnią sobotę marca każdy może, w geście troski o Ziemię na godzinę wyłączyć światło. W medialnie głośną akcje włącza się coraz więcej miast na całej ziemi także w Polce w tym roku wg WWF akcje wsparło już 47 polskich miast podczas gdy w 2008 były to tylko Warszawa i Poznań. W serwisach informacyjnych widzieliśmy obrazki z stolic całego świata pokazujący wygaszanie oświetlenia symbolicznych miejsc jak opera w Sydney, wieża Eiffla czy pałac Buckingham. Przy okazji w programach telewizyjnych mogło dojść do sporu między zwolennikami i przeciwnikami tego typu przedsięwzięć także do kolejnej konfrontacji pro i kontra wokół tematu globalnego ocieplenia. Zwolennicy akcji projektu podkreślają jej symboliczny wymiar solidaryzowania się z matką ziemią, nakłaniania do refleksji nad zmianami klimatu. Z kolei przeciwnicy wytykają powierzchowny charakter sprawy i zwracają uwagę na znikome realne znaczenie a nawet wywoływanie skutków przeciwnych do zamierzonych w postaci zwiększonego poboru mocy. W mojej skromnej ocenie godzina dla ziemi daje pretekst do łatwego bardzo modnego ostatnio  pokazania się jako obrońca Ziemi (co samo w sobie jest zjawiskiem pozytywnym) i łatwego odfajkowania tematu, który jest bardziej złożony i  wymaga systematycznych działań prowadzonych każdego dnia.

Rok 2012 to nie tylko olimpiada w Londynie, mistrzostwa Europy w piłce nożnej (prześmiewczo zwanym festiwalem haratania w gałę) czy zapowiadany koniec świata ale także rok ogłoszony przez ONZ międzynarodowym rokiem zrównoważonej energii dla wszystkich ludzi. ONZ zwraca uwagę na fakt, że jedna na pięć osób nie ma dostępu do elektryczności a połowa ludzkości ogrzewa się  za pomocą drewna i węgla podczas gdy druga część trwoni duże zasoby energii poprzez niską efektywność energetyczną. Do 2030 ONZ stawia trzy globalne cele: podwojenie udziału energii odnawialnej podwojenie tempa poprawy efektywności energetycznej oraz zapewnienie powszechnego dostępu do usług energetycznych. W przeciwieństwie do godzinnej akcji WWF podkreślenie ważności zrównoważonej energii przez ONZ nie jest aż tak widowiskowe i spektakularne ale powinno przynieść lepsze efekty.

Godzina dla Ziemi czy rok zrównoważonej energii to małe preludium do tego co nas czeka czyli ery słońca o czym pisze dwukrotny minister środowiska laureat ekologicznego Nobla prof. Maciej Nowicki w wydanej 28 marca książce zatytułowanej właśnie „Nadchodzi era słońca” W wywiadzie dla Instytutu Energetyki Odnawialnej profesor mówi: „jesteśmy świadkami postępu technologicznego w połączeniu z obniżaniem cen kolektorów słonecznych, jak i paneli fotowoltaicznych. W moim przekonaniu już w latach 2020–2025 technologie te będą w stanie konkurować cenowo z paliwami kopalnymi bez żadnych dopłat. A to będzie oznaczało jeszcze szybszy niż dotąd rozwój tego sektora energetyki.”

Choć nie mam zdolności profetycznych jestem przekonany, że nie będziemy musieli czekać do 2020 roku na oczekiwane efekty.

czwartek, 22 marca 2012

Walka z wiatrakami. Donald Trump prawie jak Don Kichot


Walka z wiatrakami oznacza walkę beznadziejną z góry skazaną na porażkę nie mającą szans na powodzenie. Źródłem określenia jest sławny obłędny rycerz Don Kichot który bierze kilkadziesiąt wiatraków za olbrzymy i decyduje się stoczyć z nimi walkę, ignorując ostrzeżenia Sancho Pansy wbija kopię w skrzydło wiatraka które obracając się łamie broń raniąc rycerza i jego konia. Don Kichot to zacna postać inteligentny idealista o aktywnej naturze, nieustannie szukający okazji do działania także megaloman chełpiący się swoją wielkością ale również postać hojna i bezinteresowna oburzająca się na krzywdę i bezprawie. O ile postać fikcyjna jest mi osobiście bardzo bliska to przeciwników wiatraków w ich znaczeniu realnym a nie fikcyjnego wyimaginowanego olbrzyma zrozumieć trudno.

Zarzuty wobec wiatraków można podzielić na dwie grupy. Pierwsza to zarzuty które można określić jako powierzchowne, medialne i łatwo rozpowszechniane przez przeciwników wiatraków wśród społeczności które w pobliżu planowanych wiatraków mieszkają. Odnoszą się one do kwestii rzekomo uciążliwych hałasów, uśmiercania przez śmigła dużej ilości ptaków oraz szpecenia przez konstrukcje wiatraków krajobrazu. Tymi niesprawiedliwymi argumentami posługuje się między innymi Donald Trump amerykański miliarder znajdujący się na liście najbogatszych ludzi świata magazynu Forbes. Magnatowi finansowemu nie podobają się plany założenia farmy wiatrowej na wybrzeżu Morza Północnego w szkockim rejonie Aberdeenshire gdzie zamierza zbudować pole golfowe dlatego też gotów jest wesprzeć finansowo organizację przeciw turbinom wiatrowym.

Odnosząc się do zarzutu wizualnego należy stwierdzić, że podobnie jak wiatraki, także słupy i linie wysokiego napięcia wpływają na krajobraz jednak nikt nie protestuje przeciw liniom energetycznym. Można by też spytać się przeciwników wiatraków jak atrakcyjne dla oka są wielkie elektrownie węglowe czy atomowe. Moje osobiste skojarzenia z wiatrakami są jak najbardziej pozytywne. Pierwszy raz z wielką turbiną wiatrową spotkałem się będąc w Niemczech w 1997 roku wtedy to ogromne wrażenie i efekt „wow” wywarły na mnie, chłopaku z ósmej klasy podstawówki autostrady z mknącymi z dużymi prędkościami autami oraz właśnie stojące tuż obok konstrukcje wiatraków i ich obracające się spokojnie śmigła. Trzynaście lat później miałem okazję także mieszkać w odległości około 700 metrów od instalacji wiatrowej często spacerowałem przechodząc w odległości kilkudziesięciu metrów od wiatraka i nie musiałem zatykać uszu z powodu hałasu którego po prostu nie ma. Ostatnie generacje instalacji wiatrowych są cichsze od wiatru przepisowa odległość 500 metrów od najbliższych domów ma charakter ostrożnościowy.

Kolejnym mitem jest masowe uśmiercania ptaków. Badania naukowe pokazują, że faktycznie także w okolicach ferm wiatrowych odnajduje się martwe ptaki jednak jest to zaledwie procent ptaków ginących z winy samochodów. Tutaj mogę odwołać się do osobistego doświadczenia mieszkania w pobliżu farmy wiatrowej przez dziewięć miesięcy podczas którego nie zaobserwowałem martwych ptaków. Co więcej słyszałem o przypadkach zagnieżdżenia się ptaków na szczycie masztu na gondoli wiatraka. Osobiście mnie to nie dziwi ponieważ swego czasu miałem okazję wspinać się po maszcie jednego z wiatraków w pierwszym na świecie artystycznym parku wiatrowym leżącym na terenie Centrum Solarnego w miejscowości Wietow na wybrzeżu Bałtyku w Meklemburgii Pomorzu Przednim. Wrażenie było niezapomniane

Druga grupa zarzutów odnosi się do kwestii szybkiego wyczerpywania się odpowiednich dla wiatraków powierzchni, przerwach w dostawach oraz wynikających z tego konieczności trzymania w gotowości rezerw uzupełniających zapotrzebowanie energetyczne. Odnosząc się do drugiego zarzutu należy uznać oczywisty fakt, że wiatr nie zawsze wieje. Jednakże nie dyskwalifikuje to całkowicie generatorów wiatrowych szczególnie w miejscach o korzystnych warunkach które mogą produkowane nadwyżki kierować do sieci albo gromadzić je w coraz sprawniejszych i wydajniejszych systemów magazynowania energii elektrycznej w akumulatorach elektrochemicznych i tzw. superkondensatorach. Do odpowiedniego dopasowania mocy z wiatraków do systemu elektroenergetycznego potrzebne są dodatkowe linie średniego napięcia których brakuje nawet w takim kraju jak w Niemcy nie wspominając już o przestarzałej infrastrukturze energetycznej Polski. Gdy takie linie powstaną energia wiatrowa będzie lepiej pożytkowana. Jest jeszcze jeden fakt sprawiający, że wiatraki mimo faktu okresowego braku wiatru są korzystne. Otóż okresy ciszy wiatrowej występują w czasie lata a więc wtedy gdy można korzystać z energii słońca. Z kolei zimą kiedy jest niedobór słońca, wiatr wieje częściej. Tak więc te dwa źródła mogą dobrze ze sobą współgrać.

Najnowszym polem energetyki wiatrowej jest wykorzystanie warunków panujących na morzu. Po pierwsze są one stabilniejsze w porównaniu z lądem, wiatr wieje dłużej i silniej, po drugie umożliwiają zastosowanie turbin o większych mocach, po trzecie nie wywołują tyle kontrowersji jak elektrownie w pobliżu terenów zaludnionych. W tym miejscu warto wspomnieć o dużym niewykorzystanym potencjalne polskiego wybrzeża Bałtyku gdzie planuje się wybudować elektrownię atomową a jako konstruktywną alternatywę dla społeczności i gospodarki regionu rozważa się powstanie morskich farm wiatrowych. Ciekawą analizę tego zagadnienia stanowi raport  "Wiatr morski kontra atom" sporządzony przez Instytut Energetyki Odnawialnej dla Greenpeace.

Ponad to w dziedzinie mamy do czynienia z ciągłym postępem obecnie w Polsce instaluje się turbiny o mocy 2MW których wysokość konstrukcji przy wychyleniu pionowym skrzydła wynosi 120 m. W krajach bogatszych o dłuższej tradycji wykorzystania energii wiatru instaluje się turbiny o mocy 5 MW z konstrukcjami o wysokości 150 m. Jeszcze w 1985 roku moc jednej turbiny wiatrowej wynosiła zaledwie 50 kW, natomiast planowane turbiny przyszłości mają mieć moc nawet do 20MW i wysokość 300m. Tu należy wspomnieć o powszechnej praktyce instalowania w Polsce modeli wiatraków które np. w Niemczech czy Danii należą już do starych generacji lub takich na które nie ma już zapotrzebowania w tych krajach. Wiąże się to z procesem zwanym repowering polegającym na zastępowaniu przepracowanych turbin o małej mocy nowszymi o znacznie większej wydajności. Na przykład w pierwszej połowie 2009 roku w Niemczech 15 instalacji wiatrowych o mocy 4,1 MW zostało zastąpionych przez tyle samo nowych o łącznej mocy 45,8 MW.

W języku greckim słowo wiatr pneuma jest identyczne z słowem duch. Natomiast argumenty przeciw wiatrakom są bezduszne. Siła wiatru jest obecna we wszystkich kulturach. W Tybecie, Chinach, Indiach oraz wśród Indian Navaho mówi się o sile życiowej utrzymującej wszystkie istoty przy życiu, utożsamianej z oddechem, życiowym tchnieniem, w Chinach chi, w Indiach prana, w Tybecie lung, pośród Navaho nillchi'i. „Wiatr wieje tam gdzie, i szum jego słyszysz ale nie wiesz skąd przychodzi i dokąd idzie” mówi biblia (J 3,8). Siła wiatru jest mocniejsza niż zarzuty zgłaszane przez malkontentów.